czwartek, 3 lipca 2014

Więc.. opowiadanie! Jak kiedyś obiecałam. Jedno z blogowych które powoli będę tutaj wdrążać. ;)

Fanfiction z gwiazdą czyli z bohaterem ostatniej notki - Tomem.
Enjoooy! Komentować, podrzucać swoje opinie. Będzie mi bardzo miło. :) Nawet na rozwój fabuły. Zawsze można zmienić.. :P

Tego dnia, Julia przeczesała dłonią swoje rude włosy, kiedy w kuchni czekała na zagotowanie się wody od herbaty. Była sobota, jej dzień świętości i spokoju. W ten dzień organizowała sobie z przyjaciółkami pizza night. Polegało ono na tym że każda z dziewcząt robiła, zamawiała lub kupowała mrożoną pizzę i przy lampce wina lub szklance z whisky spożywała to przy filmie z ich ulubionym aktorem. W wyciągniętym dresie, w włosach które powinny zaznać cudu jakim jest farba do włosów, bez makijażu i bluzie która była na nią o 4 razy za duża z herbatą i zamówioną pizzą rozsiadła się przed komputerem. Był wieczór. Cudowny wiosenny i lekki wieczór, który dziewczyna przywitała oczywistym dla niej przeziębieniem.
Postawiła kieliszek do wina i nalała sobie do pełna. Alkohol przyjemnie ją rozgrzał. Po całym tygodniu pełnym pracy i stresów, było jej to potrzebne.
Gdy tylko zalogowała się na facebooka, na wspólnym czacie dziewcząt pojawiło się zdjęcie Jolie z whisky i pizzą. Wywołało to ciepły uśmiech na jej twarzy, bo mimo że one nie znały się długo, Julia zdążyła się do nich przywiązać.
Poznały się przez uwielbienie do aktora, Toma Hiddlestona. Dziewczyna uwielbiała jego grę, pochłaniała jego filmy, znając większość jego kwestii na pamięć. Na temat jego prywatnego życia miała jednak swoje zdanie. Uważała że aktorzy muszą mówić to co im każą. Że aktor musi być przyjemny dla fanów, wiecznie uśmiechnięty i radosny. Miała jednak zdanie że to tylko powłoka, pod którą kryje się zwykłe zmęczenie. Nie znała go prywatnie, a uważała że oboje mają coś wspólnego. Mimo tego że ona miała 21 lat a on 33, doskonale by się zrozumieli na temat zainteresowań i przyzwyczajeń. Po chwili rozmów z przyjaciółkami, wspólnego wysyłania zdjęć pizzy i mówienie o aparycji ich ulubionego aktora, dziewczyna uznała że czas zalogować się na badoo, na którym ostatnio prowadziła ciekawą rozmowę z tajemniczym mężczyzną o imieniu Will. Anglik z pochodzenia, typowo uprzejmy charakter ale brak zdjęć, co ją delikatnie irytowało. Pisali od ponad 2 miesięcy, a on nie chciał zdradzić swojego wyglądu ani żadnego z prywatnych profili. Rozmowy prowadzili w języku angielskim i czasami w języku francuskim z którego ona go szkoliła. Miała wrażenie że udaje na temat nieznajomości tego drugiego języka, by ta mogła się wykazać. Pisał że jest początkującym aktorem w National Theathre. Imponowało jej to, bo uważał teatry w UK za piękne, a grających w nim aktorów za mistrzów. Prowadzili długie rozmowy na temat ich zainteresowań. On, codziennie się o nią martwił i jej kruche zdrowie. Westchnęła gdy na Badoo nadeszła nowa wiadomość od jej internetowego przyjaciela.
*Jak mija dzień, moja droga? Mam nadzieję że już się lepiej czujesz.* przygryzała wargę i wystukała odpowiedź do niego.
*Dobrze. Spędzam ten wieczór z kieliszkiem wina, nowymi opowiadaniami na temat Toma i dziewczynami z fandomu.. ale chciałabym cię zobaczyć. Chociaż na chwilę. Istnieje kiedykolwiek taka możliwość?* Gdy wysłała odpowiedź, sięgnęła po kieliszek z winem i przełączyła na Facebook i rozmowy z jej przyjaciółkami. Wystukała do nich o tym że poprosiła o spotkanie z mężczyzną.
Wszystkie dziewczyny zareagowały poruszeniem i martwieniem o ich szaloną i impulsywną Julię. Ona rozczulona powtórzyła im, że weźmie najbliżej jej mieszkającą Jolie na spotkanie by mogła ''sprawdzić'' ewentualnie czy to nie żaden pedofil lub zboczeniec, bo takich nie brak w sieci.
Przyszła wiadomość na Badoo, kiwając głową przełączyła zakładki i z płonącymi policzkami przeczytała odpowiedź od mężczyzny.
*Przepraszam, bardzo przepraszam. Nie wiem czy w najbliższym czasie mi się uda. Mam wiele obowiązków zawodowych.. Promocja filmu. W Toronto.* Ta odpowiedź sprawiła że dziewczynie na sekundę stanęło serce. Nie, niemożliwe.. Nie, nie, nie. To nie może być Tom. To byłoby śmieszne, niedorzeczne i najbardziej popieprzone w jej życiu. Nie. Nie. Nie. Nie.
Wystukała odpowiedź, szepcząc nadal pod nosem ''Nie''.
*Film? Mówiłeś że grasz w teatrze.. Will. Proszę o spotkanie. Rozmawiamy dość długo. Mógłabyś jednego dnia przylecieć do Polski? Proszę.. Zrób to dla mnie. Pokażę ci gdańskie morze. ;)* Po napisaniu, od razu zaalarmowała o swoim przeczuciu przyjaciółki, które skwitowały to śmiechem i faktem iż ona ma obsesje na punkcie tego aktora. Ona uznała to za swoją wybujałą wyobraźnię, jednak lampka która się zapaliła, męczyła ją nadal. Odpowiedź. Szybkie przełączenie na portal i już czytała.
*Widzę że czujesz się samotna. Nie lubię widzieć cię takiej smutnej.. i samotnej. Dobrze. Spotkajmy się. Przylecę w sobotę i pokażesz mi swoje ukochane morze.* Zirytowała się po odpowiedzi. Coś przed nią ukrywał. Widać to było jak na dłoni. Myśli o tym że rozmawia ze swoim ulubionym aktorem, szybko odrzuciła. Po prostu mężczyzna coś przed nią ukrywał i musiała rozwikłać w swoim umyśle co to takiego.
*Dobrze, zostawiam mój numer i odbiorę cię o 9 z lotniska. Rozpoznasz mnie.* uśmiechnęła się, mimo zdenerwowania i od razu dostała odpowiedź.
*Mam wrażenie że ty bardziej rozpoznasz mnie.* Po tej wiadomości, była pewna że mężczyzna ukrywa coś przed nią. Po pożegnaniu się, położyła się do łóżka i tydzień upłynął jej pod znakiem pracy, nerwów w domu i ogólnemu rozgardiaszowi towarzyszącemu jej życiu.

***

Cały tydzień i sobota, minęło jej szybciej niż mogła się spodziewać. Po 10 rano  prowadziła samochód, kierując się na lotnisko w Rębiechowie. Po zaparkowaniu, poszła do hali i szukała lotów które do Gdańska, przylatywały z Londynu. Jest! Opóźniony o 20 minut. Wzruszyła ramionami sama do siebie. Tak, była sama. Jej przyjaciółki miały coś do roboty i miała im meldować co się dzieje co 10 minut. Z groźbą że gdy tego nie zrobi, zadzwonią na policję. Wiedziała że nie można ich lekceważyć, bo były do tego zdolne. Sarah wysłała jednej z dziewcząt smsa w czasie jej oczekiwania, gdy nerwowo paliła papierosa na zewnątrz.
*Jeśli to Tom, to pamiętaj. Nie mdlej i stay calm, darling! Trzymamy kciuki z Amelią!* taką dostała odpowiedź. Zaśmiała się, dokończyła papierosa i wypsikała się perfumami, wkładając sobie do ust miętową gumę. Przyzwyczajenie, gdy spotykała kogoś obcego, nie wiedząc czy on akceptuje osoby palące. Wolała zachować pozory. Gdy weszła na halę, zdziwiona zobaczyła grupkę dziewcząt, które czekały w najwyższym stanie gotowości na kogoś. Pewnie jakiś polski aktor wracał do Polski, pomyślała.
Lot do Londynu wylądował a dziewczyna stała z zamkniętymi oczami i bijącym sercem. Miała czekać na wysokiego blondyna o niebieskich oczach. Czekała. Nie wiedziała że czeka na coś takiego.
Z hali przylotów z Londynu, wyszedł sam Tom Hiddleston z walizką, w okularach. Ubrany był w spodnie od garnitury, białą koszulę i z normalnym dla niego uśmiechem na twarzy, mimo że wyglądał na zmęczonego. Wejście rozpoczął pisk i wrzask jego oszalałych fanek, które podbiegły do niego, prosząc o autografy. Julia stała, nie wiedząc co ma zrobić. Czuła się że zwariowała. Podejść do mężczyzny i powiedzieć ''Okłamałeś mnie!''. Czekać na tego właściwego. On, wesoło podpisywał nadstawione kartki papieru i jego zdjęcia. Jego oczy jednak wypatrywały czegoś, lub kogoś. Dziewczyna starała się dyskretnie umknąć, bo w tym samym momencie zdała sobie sprawę że to wszystko co podejrzewała, że po raz kolejny jej intuicja była niezawodna. Pisała z samym Tomem Hiddlestonem. Gdy ich oczy się spotkały, on zaprzestał rozmów z fanami i skierował się do dziewczyny. Fanki wyraźnie zawiedzione, posłały jej mordercze spojrzenia. Tom, uśmiechnięty, zdjął swoje okulary. Stanął przed nią, a dziewczyna nie mogła wydusić słowa. Była zbyt zszokowana? Nie. Ją po prostu zamurowało.
Mężczyzna przytulił ją na przywitanie i szepnął.
- Więc.. Thomas William Hiddleston, do pani usług - po tym, wziął jej rękę i ucałował. Ten starodawny ruch, niewielu mężczyzn to robiło, ten ruch sprawił że odzyskała głos.
- Wielki aktor okłamał małą dziewczynkę. Teraz sama nie wiem czy mam pana uściskać czy przywalić panu w twarz przy pana wielbicielkach. - zagryzała wargę i podrapała się po policzku. Ah, te jej tiki nerwowe. Dobrze że nie zaczęła przy nim ruchu z przeczesywaniem włosów. Nie. Jednak zaczęła.
- Zacznijmy od tego że też pani do nich należy, tylko nie jest pani obsesyjne nastawiona do mojej osoby. Poza tym nie musi być pani taka niedobra dla mnie. Chciałem jedynie poznać kobietę bez otoczki sławy. Poznać. Po prostu. Więc, co z tym morzem? - podźwignął walizkę i bez zapytania się o zgodę, wziął ją pod rękę, uśmiechając się. Patrzył na nią swoimi wielkimi oczami małego szczeniaczka. Przez jej nianiowate ''ja'' zawsze takim oczom ulegała. W tym przypadku stało się od razu.
- Nie wiem czy pana przyjmie po takim czymś. - mówiła to, nie myśląc nad słowami. Była nadal zaskoczona i pochwyciła telefon by napisać do przyjaciółek. *Co byście zrobiły, gdybym wam powiedziała że Tom Hiddleston właśnie stoi obok mnie i szczerzy swoje białe zęby? Bo ja właśnie powstrzymuję się od omdlenia. Need help.*
- Myślę że gdy pozna mnie naprawdę, poczuje do mnie choć odrobinę sympatii, panno Julio. - mężczyzna wyprowadził ją z hali, pomimo jej fizycznego protestu.
Skierowali się do samochodu i zaczęli swobodną rozmowę jak za tych gdy rozmawiali na Badoo.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

O pewnym fenomenie, czyli Tom Hiddleston.



Tom pijący swoją herbatkę. Brytyjską, z kapką mleka oczywiście. Właśnie kilku fankom szybciej zabiło serce, przyznajcie się, kochane! 

Większość opinii, dla niektórych szokujących, dla większości którzy tutaj dotarli nie będzie zaskoczeniem gdyż słyszeli je osobiście, przez stronę fanowską lub na grupach.

Otóż gdy dowiedziałam się że Tom ma zagrać Lokiego ... nie podobał mi się.

Tak, prawda. Nie podobał mi się. Po prostu coś mi nie grało. Zaskoczył mnie pozytywnie, ale o tym później.

Przybliżymy historię tego utalentowanego i do bólu brytyjskiego aktora.


Tom William Hiddleston urodził się 9 lutego 1981 w Londynie. Z wywiadów wiemy że do grania ciągnęło go po rozwodzie jego rodziców. Pojawianie się na scenie było dla niego szansą na pozbycie się złych emocji. 

Kształcił się w Dragon School, Eton, Cambridge i Royal Academy of Dramatic Art.
Wiemy o siostrach, wiemy o jego życiu prywatnym (ale bez przesady). A co z dorobkiem artystycznym?

Po pierwsze to aktor teatralny. Można powiedzieć wiele dobrego o jego rolach w takich sztukach, jak ''Othello'' czy ''Coriolanus''. 

Grał też w ''Tramwaju zwanym pożądaniem''.
Sceny teatralnej nie porzucił i jak mówi, nie porzuci nigdy. 
Szerszej publiczności znany jako Loki w filmach ''Thor'' i ''Avengers'' oraz ''Thor:The Dark World''. To każe się zastanowić, dlaczego Brytyjczycy są aż tak dobrymi złoczyńcami? Większość ciekawskich czytających ten wpis i tak wie o jakiej roli mówimy, więc wasze opinie w komentarzach będą bezcenne. 

Wracamy do ról. 


Jego pierwszą rolą telewizyjną był film ''Nicholas Nickelby''.  Potem była rola Magnusa Martinsona w ''Wallanderze'' oraz Billego w ''Surburan Shootout''. A co z rolami filmowymi? Jaka była jego pierwsza? Cóż, zaraz po studiach zagrał swoją pierwszą rolę jako Oakley w filmie ''Unrelated'' w reżyserii Joanny Hogg. Film polecamy. Zagrał również u tej samej reżyserki w ''Archipelago'' rolę Edwarda. 

Wracamy do serialowych ról. Tom miał romans z BBC, bardzo owocny. Genialna rola w produkcjach kostiumowych, takich jak ''Pani Austen żałuje'' czy ''Cranford''. Jednak moją ulubioną kreacją Toma jest jego rola w mini serialu produkcji BBC ''The Hollow Crown'', gdzie wciela się w Księcia Hala, znanym później jako Henryk V. Rola dla każdej fanki aktora obowiązkowa do zobaczenia. Jeśli nie interesują was takie klimaty, warto obejrzeć serial choćby dla tej sceny: 


Nadchodzi rok, w którym Tom zapragnął być Thorem. Przytył nawet, mięśni nabrał. Tak wyglądał.




Było dobrze, ale dziękujcie panu Kennethowi Branagh, który uznał że lepiej sprawdzi się w roli Lokiego.  I tak Tom stał się sławny, a tony piszczących, płaczących i mdlejących fanek dołączyło do słynnych fandomów. 
On sam wydaje się lekko zaskoczony tą sławą, w wywiadach jest uprzejmy, ciepły i przytula wszystkich. Takie miłe, a takie wysokie:) 
Dobrze, wracając jeszcze do ról, które zagrał pomiędzy "Thorami" i napadem kosmitów na Nowy York

''Deep Blue Sea'' to film wzruszający, którego akcja toczy się w latach wojny. O miłości, o końcu miłości i konsekwencjach. Gra rolę Freddiego, młodego pilota. Film piękny, choć ogromnie nostalgiczny.

''War Horse'' oooh! To jest ewenement. Dla wielu moich znajomych  fanek jest to ulubiona rola Toma, w której po prostu się zakochują. A co najzabawniejsze, nie zdradzę o czym jest. Zdradzę ciekawostkę. On sam występuję w tym filmie jakieś 15 minut. A i tak fanki szaleją za tą rolą, niektóre bardziej niż za rolą Lokiego. W tym filmie pojawia się mój następny brytyjski ulubieniec czyli Pan Benedict Cumberbatch. Też tam długo nie przebywa, a drugi fandom też lubi tą rolę. Chyba za wąsa ;)

Jeszcze ''O północy w Paryżu'', która jest także rolą wartą zobaczenia. Cały film jest idealnie skomponowany.

Potem było ''Avengers'' i więcej wrzeszczących fanek. Młodych, bo starsze mają trochę rozumu i jedynie wielbią jego zdjęcia w ciemnościach swoich pokoi. (Wiecie że was kocham!)

Była też rola muzyka - wampira Adama w ''Only Lovers Left Alive''. Jeśli ktoś nie lubił świecących wampirów i woli spojrzeć na bardziej dorosłe wampirze życie, zapraszam do komputerów. Why? BO TEGO FILMU NIE BYŁO W KINACH. Tutaj jeśli ktokolwiek z obsługi kin to zobaczy, niech poczuje smak mojego oburzenia. W moim mieście, dużym mieście, ten film był nadawany 4 razy (!!!) w różnych kinach w różnych, czasami dalekich częściach mojego miasta. A potem był nadawany w maratonie filmowym. Kiedy musiałam iść do pracy. Dziękuję Odynowi i wszystkim jego synom że mam komputer i internet.

Teraz zatrzymajmy się na chwilę. Była pewna ''rzecz'' w teatrze w Londynie. Pewna, bo rzecz nad wyraz idealna, cudowna i poniekąd przerażająca. Mówimy tutaj o jego występie na scenie w ''Coriolanusie''.
Wiecie o czym mówię? Wiecie? Nie chcę robić recenzji jego ról, ani rozpływać się za dużo, ale zobaczcie.
Polecam. Naprawdę. Z całego serca, polecam. W internecie, w czasie kolejnego wyświetlania w Multkinie, gdziekolwiek. To jest coś co nawet nie-fan tego aktora polubi. Bo Leah tą rolę świeci niczym jajko w Wielkanoc.


A teraz słówko do młodszej części fanek Toma. Uświadomię was w czymś, bo chyba nikt tego nie zrobił. Miałam kilka razy przyjemność czy nieprzyjemność stykać się z młodszymi fankami tego aktora, i kilka razy byłam zaskoczona dorosłością tych fanek, ich podejściem do sprawy. Tak, kolejne kilka to było wielkie oburzenie i zdziwienie ''Jak tak można?''.
Leah lubi Toma, zdjęć ma ponad 1000 w komputerze, ogląda jego role, pomaga w prowadzeniu fanpage'a na FB. Udziela się w wielu grupach na FB. Pisze o nim opowiadanie, śmieje się z koleżankami że pojedzie do Londynu i któraś z nich go wyrwie. To są jednak żarty. Tylko ŻARTY. 
Jedno jednak jest wiadome. Nie będę z nim. Nie urodzę mu dzieci, ani on nie przyjedzie na swoim białym rumaku i zabierze mnie z Polski. Was też nie. Z żadną z nas nie będzie, zapewne skończy albo z kobietą w jego wieku z jego kraju albo z aktorką, z którą często grał. Mnie to nie zdziwi, was też nie powinno.
A wiecie, gdzie on ma wasze opinie, że nie zgadzacie się na jego związek? Tam, gdzie słońce nie dochodzi.
Możemy to sobie akceptować lub też nie. Nie zmienimy tym nic, a gadanie mnie irytuje. Więc powiem wam tak: Jesteś fanką Toma, masz te 15 lub 16 lat? Cieszę się. Jesteś fanką dobrego aktora z talentem. Bez przesady jednak, nie mów, że Tom jest tylko twój i nie płacz, kiedy będą żarty na fanpageach. O tym niektórzy wiedzą. Tak, o tym żarcie Prima Aprilisowym mówię. To było dla mnie smutne, przykre i oburzające. Wspomnę o administratorce. Jest dziewczyną z gimnazjum, która jest też jego ogromną fanką. Mimo to zachowała rozum i wie jakie są granice. A niektórym te granice się zacierają.
Nawet ci starsi fani, to jednak są drobne wyjątki.
Więc fani, dajcie mu więcej prywatności, przestrzeni i nie płaczcie, gdy on znajdzie sobie kobietę i będzie szczęśliwy. Każdy kiedyś znajduje kogoś, kto do niego pasuje. Wy też znajdziecie. Tylko wyjdźcie z domu.
Świat stoi przed wami otworem, wasz ulubieniec też wam to powtarza ;)

niedziela, 22 czerwca 2014

Pierwsza! Czyli zaczynamy od Doktora.




Kto kojarzy ten obrazek? Wie co to za panowie? Nie wiecie. To wam powiem. To są wasi Doktorzy. Plus Peter Capaldi i John Hurt jako War Doctor.  Ci panowie będą was leczyć. Just kidding!  Pomówimy o nowych seriach, bo niewielu oglądało te starsze. Czyli od 2005 roku.

Wznowiony przez pana Russella T. Davisa. Stery po serii 5 przejął pan Steven Moffat, zarządzający również serialem ''Sherlock''.


A więc na obrazkach są aktorzy, którzy przez lata grali postać Doctora. Tajemniczy jegomość z planety Galifrey. Rasa? Znana wam, jeśli to czytacie z rozpalonym wzrokiem. Jeśli nie, to są Władcy Czasu. Ten akurat jest ostatni. Ma swoją TARDIS, którą podróżuje w czasie i przestrzeni. Chcę tutaj jedynie przybliżyć co się dzieje w serialu bez spoilerów (w głowie usłyszałam "Spoilers", jeśli wiecie, o czym mowa!).
Zaczynamy całkiem normalnie. W Londynie żyje sobie Rose, która pracuje w centrum handlowym. Jej życie jest całkiem zwyczajne i nic nie może się wydarzyć. O, ironio. Takie to typowe.
Pewnego dnia, gdy przebywa w pracy, manekiny ożywają. Rozpoczyna się oczywista ucieczka, z rąk szalonych morderców ratuje ją tajemniczy mężczyzna, który przedstawia się jako Doktor. Ratunek, rozmowa i zaiskrzyło. Trochę za namową Doktora, a trochę z własnej woli, Rose zostaje towarzyszką ostatniego z Władców Czasu. Tak zaczyna się szalona podróż przez czas i przestrzeń z Doktorem (Numer 9 - Christopher Eccleston).

A gdzie serial jest nadawany? Na BBC One, Entertainment. Najczęściej oglądany jest w internecie.




Co sprawia, że ten serial jest dobry? Początki wznowionych serii (o tej ciekawostce za chwilę) z 2005 śmieszą wręcz efektami specjalnymi, i wiele trzeba sobie wyobrażać. To jest plus, bo wasza wyobraźnia sama was wciąga w wir tego serialu. Każdy Doktor przemienia się w kolejnego przez regenerację. Zamiast śmierci - mamy regenerację. Aktorzy grający tę postać mają inna mimikę, inne cechy charakteru i inne cechy szczególne. To jest wielki plus, bo serial idzie do przodu. (Nowe serie są coraz lepsze pod każdym względem). Oprócz tego mamy towarzyszy Doktora, których przez serial przewija się sporo. Są lepsi, gorsi. Mniej lubiani lub bardziej, ale nikomu, kto lubi ten serial i zna mnie, nie zdarzyło się przerwać oglądania z racji nowego towarzysza lub wcielenia głównego bohatera. Wydaje mi się że to wielki plus.

Serial ma spin- offy. Leah spin-offów nie lubi. Inni może polubią, ale ja nie polecam. Bywają po prostu nudne.
''Torchwood'' i ''K-9'' czy ''Przygody Sary Jane''. Są również liczne nawiązania w radiu, telewizji (british, dears, british!). Jeśli szukacie książek, komiksów czy innych to liczcie się z tym, że znajdziecie sporo. Na Allegro, Ebayu. Po angielsku oczywiście.
Istnieje też seria dokumentalna ''Doktor Who Ściśle Tajne''. To obowiązek. Może po tym zakochacie się również w starych seriach?

Oczywiście ma też odcinki specjalne, czyli świąteczne. Gdy zaczniecie oglądać, to zrozumiecie. Właśnie, dlaczego jeszcze tego nie oglądasz?!
Nie żebym kogoś namawiała, ale jeśli jesteś na tym blogu, czytasz to i podoba ci się, to mogę jedynie zaprosić do oglądania.

Jest też mini film z okazji 50 lecia serialu. Nad nim mogę się jedynie rozpływać. Gdy zaczniecie serial, lub go oglądacie to niedługo do niego dotrzecie. I zobaczycie dużo zaskakujących rzeczy.

Ciekawostką jest fakt, że serial obrósł w swego rodzaju legendę, jest dumą Brytyjczyków. Aktorzy zabiegają o możliwość zagrania choć w jednym odcinku, reżyserzy biją się o możliwość kręcenia, a Moffat pisze i doprowadza fanów do płaczu. Przy Sherlocku też. O tym też będzie niedługo.


A o starych seriach pomówimy przy innej notce, wyliczymy wszystkich doktorów.
Zapraszam do komentowania, hejtowania, uwag i komplementów poniżej.